Wciąż obowiązuje trzeci, najwyższy stopień ostrzeżenia hydrologicznego m.in. w powiecie ciechanowskim. Łydynia zbliża się już (stan z 25 lutego) do ciechanowskiej warowni. Leży jeszcze sporo śniegu, a na weekend zapowiadane jest ocieplenie, stąd może on już całkowicie zniknąć.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał kilka dni temu czerwony alert hydrologiczny, który dotyczy zlewni Wkry, w tym dla Łydyni. Obie rzeki przepływają m.in. przez powiat ciechanowski. Wszystko z powodu trwających roztopów, które przyczyniły się do gwałtownego wzrostu poziomu wody w rzekach w ostatnich dniach. Na ulicach i posesjach leży jeszcze śnieg, a zbliża się duże ocieplenie. Z tego powodu niewykluczone są lokalne podtopienia.
Z danych ze stacji pomiarowej na Łydyni w Luberadzu (powiat ciechanowski) sprzed dwóch dni wynikało, że poziom wody w rzece w tym miejscu wynosił 258 cm, co oznaczało wzrost o blisko 80 cm w ciągu ostatnich dni. Do dziś (25 lutego) poziom ten podniósł się o kolejne kilkanaście cm – do 274 cm. W Szreńsku, na Mławce, o 8 cm przekroczony został już stan alarmowy. Obecnie rzeka ma w tym miejscu 189 cm głębokości. Na razie na północnym Mazowszu to jedyny przypadek przekroczenia stanu alarmowego. Pozostałe nasze rzeki i rzeczki zbliżają swoje poziomy do stanów ostrzegawczych.
W samym Ciechanowie widoczny jest wzrost poziomu wody w Łydyni, która z trudem mieści się już w korycie. W pobliżu zamku, jak dawniej często to bywało wiosną podczas roztopów, woda powoli podchodzi już pod warownię. Dziś zdążyła już wylać rzeka Sona, biegnąca m.in. przy urzędzie gminy. Zdjęcia dzięki uprzejmości fotografa Krzysztofa Kowalskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
dobry poziom na spływ kajakowy uwaga na głowy pod mostami
Perspektywa tak dobrana jak by zaraz woda do zamku się miała wdzierać, tymczasem rzeka jest lekko rozlana. Hasło "Media kłamią" jednak ma siłę :D
Dokładnie, zdjęcia wykonane pod tezę. Wczoraj byłem, widziałem. do wystąpienia rzeki z koryta to jeszcze dobre 0,5 metra zostało. Zamek zalany nie jest wodami rzeki, tyko jest w obniżeniu terenu od strony rzeki wielka kałuża, która zawsze się w ty miejscu tworzy, nawet po większym deszczu.
To teren zalewowy rzeki Łydynia. W czym problem? Wcześniej zawsze tak było. Ładnie to wygląda, prawda?
dobry poziom na spływ kajakowy uwaga na głowy pod mostami
Perspektywa tak dobrana jak by zaraz woda do zamku się miała wdzierać, tymczasem rzeka jest lekko rozlana. Hasło "Media kłamią" jednak ma siłę :D
Dokładnie, zdjęcia wykonane pod tezę. Wczoraj byłem, widziałem. do wystąpienia rzeki z koryta to jeszcze dobre 0,5 metra zostało. Zamek zalany nie jest wodami rzeki, tyko jest w obniżeniu terenu od strony rzeki wielka kałuża, która zawsze się w ty miejscu tworzy, nawet po większym deszczu.