Kiedy zimą spadnie śnieg, a las milknie pod białym puchem, wielu z nas myśli z troską o dzikich zwierzętach. Czy nie głodują? Czy mają co jeść, gdy ziemia zamarza, a trawy i zioła znikają pod białym puchem? Wydaje się, że głodne i zmarznięte potrzebują naszej pomocy. To naturalny odruch – chęć pomocy. Ale czy na pewno? Nie każda pomoc jest potrzebna, a czasem, choć w dobrej wierze, może przynieść więcej szkody niż pożytku.
W naturze zwierzęta doskonale radzą sobie same. Przez tysiące lat wykształciły strategie przetrwania: gromadzą tłuszcz, zmieniają futro, ograniczają aktywność i dostosowują rytm życia do trudnych warunków. Dopiero gdy zima jest wyjątkowo ostra, długa i surowa, a dostęp do naturalnego pokarmu bardzo trudny, człowiek może interweniować – rozsądnie ale i odpowiedzialnie. I nie jest to przypadkowa pomoc – to planowane, odpowiedzialne działanie, prowadzone przez koła łowieckie i leśników, którzy znają teren i wiedzą, które gatunki potrzebują wsparcia i jak je dokarmiać, by nie zaburzyć naturalnych zachowań.
W lasach znajdują się wyznaczone miejsca dokarmiania – paśniki, podsypy i lizawki. To właśnie tam, w okresie zimowym, wykładany jest pokarm dla zwierzyny: siano, żołędzie, buraki, owies, kukurydza, a także sól w postaci tzw. lizawki. Dokarmia się głównie zwierzynę grubą – jelenie, sarny, daniele i dziki. Celem nie jest jednak „nakarmienie do syta”, lecz utrzymanie kondycji i zdrowia populacji w najtrudniejszych miesiącach roku. Regularne i rozsądne dokarmianie pomaga też ograniczyć szkody w uprawach – zwierzęta, które znajdą pokarm w lesie, rzadziej wychodzą na pola.
Nie powinno się natomiast dokarmiać zwierząt samodzielnie, na własną rękę. Pozostawianie resztek chleba, warzyw czy kuchennych odpadków może skończyć się tragicznie – wiele takich produktów jest dla zwierząt szkodliwe, a nawet śmiertelne trujących lub niestrawnych. Zbyt częste dokarmianie w przypadkowych miejscach może też zaburzyć naturalne migracje, przyzwyczaić zwierzęta do obecności ludzi, a nawet zwabić drapieżniki w okolice ludzkich siedlisk.
Dlatego, jeśli chcemy pomóc – róbmy to z głową. Wspierajmy tych, którzy dokarmianiem zajmują się fachowo – myśliwych i leśników. Ich praca to nie spontaniczne gesty, ale przemyślany element gospodarki łowieckiej, której celem jest zachowanie równowagi między człowiekiem a przyrodą.
Pamiętajmy – natura potrafi o siebie zadbać. Naszym zadaniem nie jest ją wyręczać, lecz mądrze wspierać wtedy, gdy naprawdę tego potrzebuje.
tekst: Katarzyna Dudek/Łowczy Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Ciechanowie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze