Strażacy i ratownicy medyczni walczyli o życie 56-latka, który zasłabł na ulicy w Gąsocinie (gmina Sońsk). Wspólnymi siłami służby przywróciły funkcje życiowe u mężczyzny.
Wszystko działo się w ostatni poniedziałek (27 stycznia) po godz. 17:00. Z uwagi na brak dostępnej karetki w rejonie, strażacy zostali zadysponowani do pomocy mężczyźnie, u którego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. W chwili przybycia zastępu z OSP Gąsocin, nieprzytomny 56-latek leżał na ulicy. Jak przekazuje nam ciechanowska straż pożarna, przy pomocy defibrylatora oraz innych czynności resuscytacyjnych, udało się przywrócić funkcje życiowe u mężczyzny.
Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego przetransportował poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nauczcie się w końcu raz a porządnie Ciechanówinaczej, straż pożarna przy takim zdarzeniu nie równa się z brakiem wolnej karetki, dyspozycja OSP, która ma niecały kilometr do zdarzenia, wykwalifikowanych ratowników którzy są na miejscu i podejmują medyczne czynności ratunkowe w około 5 minut kolosalnie zwiększa szanse na przeżycie człowieka, do niedotlenienia mózgu dochodzi już po 4 minutach, karetka była z 10 minut po straży pożarnej na miejscu zdarzenia, czyli była wolna i wyjechała z bazy, z Gołymina do Gąsocina miała z 15 minut drogi czyli bardzo odpowiedzialnym godnym podziwu i logicznym jest że dyspozytor dysponuje w takiej sytuacji OSP które przez jakieś 10 minut prowadziło RKO z użyciem defibrylatora AED do przyjazdu karetki. Więc po krótce straż pożarna przy NZK szczególnie w miejscach oddalonych od stacji pogotowia jest logiczną i bardzo dobrą decyzją dyspozytora, bardzo często nie wynikającą z braku wolnej karetki.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w OSP ludzie raczej nie znajdują się ciągle w remizie i zbiórka też zajmuje trochę czasu.
Nie siedzą w remizie to racja, ale to OSP akurat działa bardzo prężnie, wczoraj obserwując wydarzenie byłem pełen podziwu jak szybko dobiegali do remizy i w momencie gdy kończyła wyć syrena wyjeżdżał do zdarzenia pełen samochód, więc tutaj można śmiało powiedzieć że od ich zaalarmowania syreną do podjęcia działań minęło 5 minut może 6 ale nie więcej
Nauczcie się w końcu raz a porządnie Ciechanówinaczej, straż pożarna przy takim zdarzeniu nie równa się z brakiem wolnej karetki, dyspozycja OSP, która ma niecały kilometr do zdarzenia, wykwalifikowanych ratowników którzy są na miejscu i podejmują medyczne czynności ratunkowe w około 5 minut kolosalnie zwiększa szanse na przeżycie człowieka, do niedotlenienia mózgu dochodzi już po 4 minutach, karetka była z 10 minut po straży pożarnej na miejscu zdarzenia, czyli była wolna i wyjechała z bazy, z Gołymina do Gąsocina miała z 15 minut drogi czyli bardzo odpowiedzialnym godnym podziwu i logicznym jest że dyspozytor dysponuje w takiej sytuacji OSP które przez jakieś 10 minut prowadziło RKO z użyciem defibrylatora AED do przyjazdu karetki. Więc po krótce straż pożarna przy NZK szczególnie w miejscach oddalonych od stacji pogotowia jest logiczną i bardzo dobrą decyzją dyspozytora, bardzo często nie wynikającą z braku wolnej karetki.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w OSP ludzie raczej nie znajdują się ciągle w remizie i zbiórka też zajmuje trochę czasu.
Nie siedzą w remizie to racja, ale to OSP akurat działa bardzo prężnie, wczoraj obserwując wydarzenie byłem pełen podziwu jak szybko dobiegali do remizy i w momencie gdy kończyła wyć syrena wyjeżdżał do zdarzenia pełen samochód, więc tutaj można śmiało powiedzieć że od ich zaalarmowania syreną do podjęcia działań minęło 5 minut może 6 ale nie więcej