Sprawa dramatycznej akcji ratunkowej, z udziałem ratownika medycznego z ciechanowskiego szpitala, ma ciąg dalszy. I to dość nieoczekiwany. Zajmuje się nią Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie.
O sprawie pisaliśmy 5 stycznia. Historia ta odbiła się szerokim echem. Zespół ratownictwa medycznego jechał z Ciechanowa do Piegłowa, gdzie pomocy wymagał 80-latek. Ratownicy utknęli w Łysakowie, w gminie Grudusk, około 6 km od celu, bo powiatowa droga nie była odśnieżona. Z pomocą pośpieszył jadący quadem, który zabrał ciechanowskiego ratownika do celu. Niestety pomoc przyszła za późno. 80-latka, który miał zatrzymanie krążenia, nie udało się uratować.
Dodaje, że karetka z ciechanowskiego szpitala z dwoma ratownikami została w Łysakowie, w gminie Grudusk. Śniegu na drodze było tyle, że przejazd nie był możliwy.
O tym, że wpłynęło w tej sprawie zawiadomienie do ciechanowskiej prokuratury dowiedzieliśmy się niedawno. Jej szef Przemysław Bońkowski twierdzi, że wszczęte zostało śledztwo z powodu uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.
Prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku potwierdza, że trwa śledztwo w tej sprawie. - Wykonywane są czynności procesowe: przesłuchiwani świadkowie, gromadzone dokumenty – wyjaśnia. Dodaje, że postępowanie wciąż toczy się w sprawie, co oznacza, że na ten moment nikt nie usłyszał zarzutów.
Czy je w ogóle ktoś usłyszy? Trudno powiedzieć. Warto jednak zwrócić uwagę, że na miejscu, u 80-latka, byli już strażacy OSP, którzy udzielali mu pomocy. Prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową, gdy dotarł do nich ciechanowski ratownik medyczny Krzysztof Malinowski. Dojechał do pacjenta quadem, dzięki pomocy mieszkańca Łysakowa. Na miejscu od razu przejął akcję medyczną. Zaintubował mężczyznę i podał mu leki. Później dojechał Zespół Ratownictwa Medyczne z Mławy. Niestety 80-latka nie udało się uratować.
Czas w takich przypadkach, dotyczących zatrzymania akcji serca, na pewno ma znaczenie. Specjaliści twierdzą wręcz, że liczy się każda minuta. W tej sprawie istotne jest także to co jeszcze opowiedział wówczas Krzysztof Malinowski. Do karetki powrócił on z kierowcą pługa, który przekazał mu, że 40 minut wcześniej odśnieżał tę powiatową drogę, ale wiatr szybko zniweczył efekty jego pracy. Pochodzący z Łysakowa kierowca quada w rozmowie z naszym reporterem przyznał wtedy, że droga ta nie była odśnieżona, ale nie potrafił powiedzieć jak długo.
Wrócimy do sprawy, gdy Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie podejmie decyzję, w jaki sposób zakończy to postępowanie. Możliwości są dwie: może je umorzyć lub zdecydować o przedstawieniu zarzutów, co docelowo prowadzi do skierowania aktu oskarżenia. Trudno na podstawie szczątków informacji wyrokować, co tak naprawdę wtedy się wydarzyło. Dlatego cierpliwie poczekamy na ustalenia prokuratury.
O dramatycznej akcji ratunkowej pisaliśmy tu:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze