Reklama

Ekstremalna rowerowa wyprawa. Ciechanowianie pielgrzymowali do Lourdes [zdjęcia]

Na rowerową wyprawę do Lourdes, jednego z najważniejszych miejsc kultu maryjnego na świecie, zdecydowała się piątka ciechanowian. Rozpoczęli ją 15 czerwca w Burgos w Hiszpanii. W 6 dni mieli do pokonania 440 km. Olbrzymim utrudnieniem okazały się nie tylko panujące bardzo wysokie temperatury, przekraczające 40 stopni C.

Lourdes słynie z objawień Matki Bożej, których w 1858 roku doświadczyła 14-letnia pasterka, Bernadeta Soubirous. Miasto jest celem milionów pielgrzymek rocznie, przyciągając wiernych uzdrawiającym źródłem oraz rozbudowanym kompleksem sakralnym.

Reklama

- Choć przygotowywaliśmy się przed tą wyprawą, nie było lekko. Towarzyszył nam ogromny upał, który sprawiał, że w południe pustoszały miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy. Pokonywaliśmy dziennie trasy liczące od 70 do 110 km. Ciągle były podjazdy pod górkę i zjazdy, co wymagało dodatkowego wysiłku. Wypożyczone rowery były mocno obciążone. Wieźliśmy bowiem w sakwach wszystko, co niezbędne na kilka dni – opowiada Paweł Rutkiewicz, jeden z uczestników, prywatnie nasz redakcyjny kolega.

Wyjawia, że upał przekraczał w czasie wyjazdu 40 stopni C., a na nagrzanym asfalcie mogło to być nawet więcej. Nie zawsze jednak trasa wiodła szeroką asfaltową drogą. Czasami były to wąskie górskie ścieżki.

Reklama

Gdy żar lał się z nieba, najchętniej odpoczywalibyśmy w jakimś zacienionym miejscu, ciągle się nawadniając. Jakikolwiek wysiłek fizyczny staje się dla organizmu dużym wyzwaniem. Z powodu wysokich temperatur wyprawa, która miała także religijny charakter, stała się ekstremalna. - Nasze organizmy nie były przyzwyczajone do wysokich temperatur, odmawiały posłuszeństwa. Do tego nie zawsze mieliśmy dostęp do wody. Zdarzało się, że nam jej brakowało na trasie. Mieliśmy jednak ważne zadanie. Otrzymaliśmy intencje od wiernych z parafii św. Tekli (klasztorek) w Ciechanowie. Czuliśmy się w obowiązku, żeby dowieźć prośby wiernych z tej parafii, ale też te prywatne, od naszych rodzin czy znajomych. Mieliśmy ogromną satysfakcją, że mimo przeciwieństw i trudności, udało nam się dotrzeć do Lourdes. Nie brakowało jednak chwil zwątpienia – dodaje Paweł.

Jeden moment wyprawy okazał się dla niego bardzo groźny. Jadąc wąską ścieżką rower Pawła najechał na kamień, a wtedy jego właściciel zachwiał się i zaczął spadać w dół. - Patrząc na całą sytuację, jestem ogromnie wdzięczny Bogu za opiekę. Kilka metrów wcześniej znajdowało się głębokie urwisko. Mnie zatrzymały drzewa i krzaki. Jeśli dobrze się przyjrzycie, zobaczycie nawet, że jedno z drzew wbiło się w przednią sakwę rowerową tak mocno, że sam nie mogłem wydostać się z roweru. Dziękuję Bogu za czuwanie nad nami oraz moim towarzyszom pielgrzymki za szybką pomoc. Dzięki nim udało mi się bezpiecznie wydostać z krzaków i kontynuować drogę do Lourdes – komentował Paweł to zdarzenie na portalu społecznościowym.

Reklama

Razem z nim na wyprawę do Lourdes wybrali się Norbert Czapski, Grzegorz Michalski, Artur Bobiński i Rafał Kilian. Ten ostatni w poprzednich latach miał za sobą nawet dużo dłuższe rowerowe wyprawy. Przyznał jednak, że z powodu morderczych upałów to właśnie w drodze do Lourdes zmęczył się jak nigdy do tej pory.

Rafał Kilian twierdzi, że przyświecał im cel duchowy. Przypomina, że pielgrzymka zaplanowana została już na jesieni ubiegłego roku. On zajmował się logistyką, bo miał w tym doświadczenie. Kupił bilety lotnicze, wynajął na miejscu rowery, zaplanował trasę przejazdu. 2 lata temu rowerzyści pojechali do Fatimy, a 5 lat temu do Santiago de Compostela. Niestety przed samym wyjazdem ostrzegano o największej fale upałów, która miała objąć właśnie tę część Hiszpanii i Francji.

Reklama

- Ta pielgrzymka, choć najkrótsza, kondycyjnie była dla nas największym wyzwaniem. Drugiego dnia, z powodu jazdy w upał, zasłabłem. Przyczyną mogła być nie tylko za wysoka temperatura, ale też przemęczenie i odwodnienie. My jechaliśmy przez cały dzień w upale, a potem spaliśmy w alberge, hostelach dla pielgrzymów, gdzie nie było klimatyzacji. W takich warunkach organizm nie jest w stanie się zregenerować – opowiada Rafał Kilian.

W Lourdes ciechanowscy pielgrzymi spotkali wielu rodaków z Polski, którzy na miejsce przylecieli samolotem lub przyjechali autokarami ze swoich parafii. W bazylice członkowie naszej pielgrzymki odczytali wszystkie intencje, które wieźli ze sobą.

Reklama

Pielgrzymi z Ciechanowa do miejscu maryjnego kultu dotarli 21 czerwca. Olbrzymie wrażenie zrobiła na nich katedra poświęcona Matce Bożej. Ta wyprawa była trochę jak samo życie. Ono też bywa pełne przeciwności. Ciechanowianie ucieszyli się, że mimo trudności dotarli do miejsca maryjnego kultu. Już planują kolejną rowerową wyprawę. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/07/2026 11:02
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mika - niezalogowany 2026-07-03 11:30:04

    a może i ja kiedyś tam dotrę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Ciechanowinaczej.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama