Ostatni tydzień wakacji jest dla dzieci i młodzieży okresem wzmożonej aktywności związanej z przygotowaniami do szkoły. 1 wrześniowa gorączka najbardziej widoczna jest na ciechanowskim deptaku, który zaludnił się już od uczniów kupujących artykuły niezbędne do edukacji. Postanowiliśmy sprawdzić, ile w tym roku zapłacicie za przybory szkolne, niestety nie są to pokrzepiające wieści.
Wyprawki do szkoły stają się coraz cięższym orzechem do zgryzienia dla polskich rodziców. Z każdym rokiem podręczniki drożeją, a zarobki stoją w miejscu. Jak to pogodzić? Może kupować używane książki? W tym roku Ministerstwo Edukacji Narodowej wybiło niektórym ten pomysł z głowy zmieniając wszystkie podręczniki do czwartej klasy podstawówki oraz pierwszej klasy liceum. Decyzja ta nie przypadła rodzicom do gustu - Nie wiem po co te wszystkie nowe podręczniki - żali się jedna z matek, która w tym roku wyprawia swoją córkę do pierwszej klasy szkoły średniej - chcą chyba, żebyśmy zamiast chleba, jedli książki. Ministerstwo swoje powody jednak ma. Wydane pod koniec stycznia przez szefową MEN, a więc Krystynę Szumilas rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych ma być kolejnym krokiem do wdrażania nowej podstawy programowej kształcenia ogólnego, której głównym celem jest poprawa efektów nauczania. I tak już w tym roku szkolnym uczniowie pierwszych klas liceum będą musieli podjąć decyzję co chcą zdawać na egzaminie maturalnym już w trakcie pierwszego roku nauki.
Co ciekawe nowe podręczniki w przypadku wielu przedmiotów treścią nie różnią się zbyt wiele od starych. Niektóre rozdziały zostały zamienione miejscami, w każdym podręczniku doszedł jeden, maksymalnie dwa. Duża część uczniów podkreśla, że mogłaby sobie spokojnie poradzić z podręcznikiem sprzed kilku lat. - Dobrze to sobie obmyślili - o pomysłowości ludzi z MEN-u mówi Kamil, który właśnie wybiera się do liceum - Idziemy do nowej szkoły i nie możemy się dogadać z nauczycielami, abyśmy mogli mieć używane podręczniki, ponieważ nie znamy żadnego z naszych przyszłych belfrów. Nie ma wyboru trzeba kupić nowe podręczniki. Uczniowie, których podstawa programowa w tym roku się nie zmieniła mogą odwiedzić tzw. ,, Katolik". Specjalizuje się on w sprzedaży książek używanych. Otwarty jest w dni powszednie od 15:30 do 18:30. Jak zazwyczaj osób chętnych jest mnóstwo i żadnemu z nich nie jest straszna kolejka ciągnąca się przez cały korytarz, jeśli mogą w ten sposób zaoszczędzić trochę pieniędzy. To trochę znaczy często połowę. Niestety dla przyszłych czwartoklasistów oraz młodzieży rozpoczynającej naukę w liceum wszystkie znalezione tam książki są „nieaktualne” przez nowelizację ustawy. Dla tych uczniów pozostają już tylko księgarnie - a co z biedniejszymi ludźmi, których nie stać na cały zestaw nowych podręczników? Ich dzieci mają zakończyć wcześniej swoją edukację?
O ile w Katoliku ceny podręczników szkolnych utrzymują się dość stabilnie, to w księgarniach ceny poszły w górę. Jedna książka może być droższa od 50 groszy do nawet 3 złotych. Do tego dochodzą piórniki, ołówki, kredki, flamastry, buty szkolne, bloki, wycinanki itp. Z naszych wyliczeń wynika, że tegoroczna wyprawka to dla rodzica wydatek w granicach 500-600zł. W takim przypadku sensu już na etapie szkoły zaczyna nabierać popularne wśród nieco starszej młodzieży hasło „olej studia zostań ninja”, do czego oczywiście uczniów nie namawiamy.
ŁG,fm
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, że co roku się zmieniają książki - co zmusza rodziców do olbrzymich wydatków. Kiedyś na jednym komplecie podręczników rodzeństwo spokojnie mogło się uczyć rok po roku i nie było problemu a dziś... trzymać się trzeba za kieszeń a nauczyciele co roku sobie życzą innych podręczników... skandal
najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, że co roku się zmieniają książki - co zmusza rodziców do olbrzymich wydatków. Kiedyś na jednym komplecie podręczników rodzeństwo spokojnie mogło się uczyć rok po roku i nie było problemu a dziś... trzymać się trzeba za kieszeń a nauczyciele co roku sobie życzą innych podręczników... skandal