Mieszkaniec powiatu ciechanowskiego pożyczył sporą kwotę w banku. Było to w 2018 roku. Miał ją spłacać przez 10 lat, ale zmarł zaledwie 10 dni później. Kredyt nie zniknął, a tym kto ma zająć się jego spłatą, ustalił właśnie ciechanowski sąd.
Spadkobiercy po zmarłym mężczyźnie – jego żona i rodzice, byli przekonani, że nie będą musieli spłacać tego kredytu. Nie odrzucili jednak spadku, dlatego bank domagał się, żeby to oni przejęli spłatę kredytu. Zwrot pożyczki wynoszącej prawie 30 tys. zł miał nastąpił w 120 ratach miesięcznych; pierwsza rata w wysokości 600,10 zł płatna w terminie do 10 grudnia 2018 r., zaś ostatnia w wysokości 370,03 zł płatna w terminie do 10 listopada 2028 r. Pozostałe raty w wysokości po 395,39 zł każda płatne były do 10 każdego miesiąca. Kredyt był oprocentowany według zmiennej stopy procentowej w skali roku. Mężczyzna zmarł nagle i nie zdążył nawet spłacić pierwszej raty!
Żadne ze spadkobierców nie złożyło wniosku o restrukturyzację zadłużenia, wobec czego 26 listopada 2024 r. bank wypowiedział im umowę pożyczki. Zadłużenie z tytułu umowy pożyczki wynosiło według stanu na dzień 9 maja br prawie 36 tys. zł, w tym 23 tys. zł stanowił kapitał, a ponad 12 tys. zł – odsetki. Bank uwzględnił, że raty pożyczki wymagalne przed dniem 1 stycznia 2022 r. uległy przedawnieniu.
Rodzice zmarłego domagali się w sądzie odrzucenia pozwu o spłatę kredytu. Jak się okazało, nie była to pierwsza pożyczka zaciągnięta przez mężczyznę. Kolejne zobowiązania przeznaczał on na spłatę wcześniejszych zobowiązań. Rodzice posiadali majątek, ale w drodze darowizny przekazali go nieodpłatnie swojemu drugiemu synowi. Nagle znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, której nie byli w stanie przewidzieć.
- Po otrzymaniu wezwania do zapłaty i wypowiedzenia umowy przez bank rodzice nie podjęli żadnych negocjacji z bankiem. Sąd nie neguje, że ich obecna sytuacja materialna nie jest łatwa, lecz wynika to z faktu wyzbycia się przez nich majątku oraz niskich obecnie dochodów – uznał sąd.
Dodał, że spadkobiercy przyjęli spadek „wraz z dobrodziejstwem inwentarza”. Oznacza to, że ciąży na nich także obowiązek spłaty wszelkich zobowiązań kredytowych zmarłego. Z tego powodu żona zmarłego i jego rodzice mają spłacić solidarnie w sumie ponad 35 tys. zł.
- Brak środków na spłatę zadłużenia nie może zwalniać strony z obowiązku spłaty zobowiązania – orzekł sąd, uzasadniając swoje stanowisko. Uwzględnił tylko to, że raty sprzed 3 lat (licząc od końca ubiegłego roku) uległy przedawnieniu. Wyrok w tej sprawie nie jest prawomocny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze