Reklama

Absolwentka Krasiniaka jako stewardessa odwiedziła 44 kraje [wywiad]

Rozmowa z Julitą Więckowską - pochodzącą z Kraszewa (gm. Ojrzeń), absolwentką I LO im. Z. Krasińskiego, finalistką Miss Polski, od 9 lat stewardessą PLL LOT, która dzięki swojej pracy odwiedziła już 44 kraje. W powietrzu spędziła do tej pory 8 tysięcy godzin. Opowiada, że każdy jej dzień pracy wygląda inaczej. Miała także przygodę z tańcem i modelingiem. W tym ostatnim przypadku dotarła do finału Miss Polski. Zachęcamy do przeczytania wywiadu!

W 2008 roku zdała pani w Krasiniaku maturę. Z jakimi refleksjami opuszczała pani mury tej szkoły?

Krasiniak zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Wybierając to liceum myślałam o przyszłości, dlatego postawiłam na najlepszą szkołę w regionie. Aplikowałam do klasy o profilu europejskim – było to połączenie profilu humanistycznego z rozszerzoną nauką języków obcych, a także informatyki, czyli to, co lubiłam. Trzy lata spędzone w tej szkole były dla mnie bardzo istotnym etapem w życiu. Z ogromnym sentymentem wracam do tych chwil. Śmiało mogę powiedzieć, że Krasiniak zapewnił mi bardzo dobre fundamenty, dzięki którym zarówno ja, jak i wielu absolwentów, jesteśmy w obecnym miejscu. Szkołę opuszczałam z poczuciem smutku, że tak szybko minął czas nauki w liceum, ale też z odwagą i przekonaniem, że dam sobie radę, kiedy nadejdą nowe wyzwania. Po zakończeniu nauki w liceum wybrałam studia dzienne na kierunku Europeistyka, na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wówczas przyszłość związana z pracą w placówkach związanych z Unią Europejską wyglądała bardzo obiecująco.

Reklama

- Dwa lata później zdobyła pani tytuł finalistki Miss Polski. Czy przez chwilę pomyślała pani o pracy w modelingu?

Moja droga do finału Miss Polski zaczęła się już na pierwszym roku studiów, kiedy to postanowiłam wziąć udział w castingu do imprezy studenckiej Miss Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Ten konkurs zapewnił mi pierwsze doświadczenia z sesjami zdjęciowymi. Od dziecka lubiłam być fotografowana. Mimo że nie zdobyłam wtedy żadnych wyróżnień, tak bardzo spodobało mi się to doświadczenie, że kiedy padła propozycja wzięcia udziału w castingu Miss Polski Studentek, z chęcią skorzystałam. Równocześnie zaczęły pojawiać się pierwsze propozycje udziału w sesjach zdjęciowych i pokazach mody. Następnie zgłosiłam się do konkursu regionalnego Miss Polski, czyli Miss ziemi toruńsko-włocławskiej, w którym zdobyłam tytuł II vice miss i Miss Foto, co dało mi możliwość udziału w ćwierćfinałach Miss Polski, a następnie w półfinałach, w których wybrano mnie do grupy finalistek Miss Polski. Wtedy też regularnie pojawiały się płatne zlecenia. Co prawda konkurs Miss Polski opuściłam bez wyróżnień, ale doświadczenie zgrupowania miss oraz wystąpienie na dużej scenie podczas Gali finałowej transmitowanej na żywo w telewizji Polsat, było dla mnie samo w sobie osiągnięciem i wspaniałym przeżyciem. O pracy jako modelka lub fotomodelka marzyłam od dawna, jednak agencje modelek nie chciały mnie przyjąć. Postanowiłam spróbować sił w organizacji tego typu imprezy - Miss UMK. Wtedy dowiedziałam się o sobie, że organizacja dużego eventu przychodzi mi z łatwością. Już wtedy umiałam szybko rozwiązywać problemy, a także łatwo nawiązywać kontakty, co jest kluczowe w moim obecnym zawodzie. Mogłam też dzielić się z uczestniczkami własnym doświadczeniem scenicznym. Nieśmiało przyznam, że Gala finałowa Miss UMK 2011 była bardzo profesjonalnym wydarzeniem. Szukając swojego miejsca i nowych wyzwań zadecydowałam o wyprowadzce do Warszawy. Myślałam, że stolica będzie miała więcej do zaoferowania, dlatego też studia magisterskie skończyłam na Uniwersytecie Warszawskim. Na ostatnim roku studiów skorzystałam z możliwości programu Erasmus i wyjechałam na studia zagraniczne na University of Cyprus. Była to dobra decyzja. Po obronie magisterskiej szukałam pomysłu na siebie w sferze zawodowej.

Reklama

- Czy bycie stewardessą to było marzenie z dzieciństwa?

W dzieciństwie nie myślałam o pracy związanej z lotnictwem, bo wydawało mi się to niedostępne. Jako mała dziewczynka najpierw marzyłam o byciu piosenkarką, mimo że w ogóle nie potrafię śpiewać, a potem moją ogromną pasją stał się taniec. W wieku dziewięciu lat rodzice zapisali mnie do grupy tanecznej „Funny”, działającej przy ciechanowskim domu kultury, w której przetańczyłam 10 lat. Dzięki temu, miałam okazję kilkukrotnie odbyć podróż do Francji, i tak zaczęła się pasja do podróżowania i ciekawość świata. Odkąd pamiętam fascynowały mnie samoloty. Miałam zaledwie kilka lat i ledwo potrafiłam mówić, a już palcem wskazywałam na lecący nad moją głową samolot. Za każdym razem kiedy przelatywały nad moim rodzinnym domem, budziły we mnie duże emocje i ogromne zaciekawienie. Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego lotu samolotem i tego przyjemnego uczucia. Ani razu nie towarzyszył mi lęk przed lataniem. Kto by pomyślał, że kilka lat później zacznę pracować w chmurach, a lotnictwo stanie się moją pasją? Pomysł na pracę w zawodzie stewardessy pojawił się dopiero po studiach. Przeglądając ogłoszenia o pracę znalazłam informację o rekrutacji. Przyciągnęła mnie możliwość podróżowania w najdalsze zakątki świata, niestandardowy styl życia, brak monotonii, a także możliwość bycia częścią zamkniętego środowiska, gdzie wiele kwestii jest owianych tajemnicą i niedostępnych dla ogółu. A do tego możliwość pracy w mundurze!

Reklama

- Pewnie nie brakuje chętnych do tej pracy. Jakie trzeba spełnić kryteria, żeby pracować w tym zawodzie?

Każde linie lotnicze mają swoje konkretne wymagania i oczekiwania wobec kandydatów. Najważniejsze kryteria to zdana matura, świetna znajomość języka angielskiego, umiejętność pływania, dyspozycyjność, elastyczność, łatwe nawiązywanie kontaktów, a także brak tatuaży w widocznych miejscach, których nie zakryje mundur. Niezbędny jest również dobry stan zdrowia.

- Wiele osób postrzega tę profesję stereotypowo, widząc w niej same plusy, związane m.in. ze zwiedzaniem wielu krajów, poznawaniem nowych kultur. Domyślam się jednak, że do łatwych on jednak nie należy?

Reklama

Każdy zawód ma swoje plusy i minusy. Specyfika pracy w charakterze personelu pokładowego bywa trudna. Wymaga dużej dyspozycyjności i elastyczności, o różnych porach dnia i nocy, również w weekendy i święta. Trzeba liczyć się z tym, że kiedy wszyscy mają wolne, my pracujemy. Nie zliczę, ile pominęłam ważnych uroczystości i ile razy spędzałam święta na pokładzie. Każdy kolejny miesiąc jest dla mnie zagadką. Dopiero kiedy dostaję grafik, wiem w których dniach i o jakich godzinach będę w pracy. Kiedy potrzebuję wolnego w konkretnych datach, muszę wnioskować o to z bardzo dużym wyprzedzeniem. Planowanie życia osobistego wymaga dużej organizacji. Stewardessy i stewardzi to osoby, które w dużym stopniu muszą podporządkować życie prywatne pracy. Do tego częste zmiany stref czasowych dają się we znaki. Dla mnie osobiście najtrudniejsze są nocne loty, kiedy jestem na nogach przykładowo od 21 do 8 rano, bez możliwości drzemki.

- Porozmawiajmy o przyjemniejszej stronie latania. Gdzie pani do tej pory była i co najbardziej panią zafascynowało?

Reklama

Podróże są moją największą pasją i jestem wdzięczna, że dzięki pobytom służbowym mogłam odwiedzić najdalsze zakątki świata. Do tej pory byłam w 44 państwach, a wśród nich są tak odległe miejsca jak m.in. Rio de Janeiro, Bali, Meksyk, Chiny, Indie, Singapur, Kazachstan, Zanzibar. Regularnie bywam w Stanach Zjednoczonych, ale najbardziej lubię latać do Azji. Jestem zakochana w Japonii. To zdecydowanie moje miejsce na świecie.

Na jak długich trasach zwykle pani pracuje?

Jestem przeszkolona na wszystkie typy samolotów we flocie moich linii lotniczych i mogę być planowana na każdy lot dostępny w siatce połączeń, od lotów krajowych po dalekodystansowe. Zdarzają się również loty czarterowe w egzotyczne miejsca, na zlecenie biur podróży. Tym samym każdy dzień w pracy może wyglądać zupełnie inaczej. Czasami wychodzę z domu na dwa krótkie loty i za chwilę wracam z pracy, ale są też takie dni, kiedy wychodzę na trzydniową rotację, codziennie wykonując po pięć krótkich lotów i śpię gdzieś w Polsce. Są też loty długodystansowe, gdzie pobyt może trwać 24 godziny albo już rzadziej, kilka dni. W przypadku lotów czarterowych trafiają się dłuższe pobyty – od tygodnia do dwóch, ale to już bardzo rzadko. Możliwości jest tak wiele, że każdy mój kolejny grafik różni się od poprzedniego. Do tej pory nigdy nie miałam nawet okazji wykonać z tą samą załogą więcej niż jedną rotację. Często bywa tak, że pracuję z osobami, które widzę pierwszy raz w życiu. Niesamowite jest to, że mimo tego, że poznaliśmy się zaledwie chwilę wcześniej, to za każdym razem podczas lotu stanowimy zgrany zespół, a na pobytach chętnie spędzamy ze sobą czas.

Reklama

- Samolotami podróżuje tysiące pasażerów. Czy dużo jest takich, którzy sprawiają kłopoty?

Skłamałabym, kiedy powiedziałabym, że są tylko spokojne loty. Zdarzają się trudne sytuacje, najczęściej związane z nadużywaniem alkoholu. Jednak, lotnictwo ma szereg procedur, które zapewniają bezpieczeństwo przelotu i komfort dla pozostałych pasażerów. Osobiście dla mnie trudniejsze są sytuacje medyczne. Ciśnienie obecne w samolocie, różniące się od tego na ziemi, może źle wpływać na samopoczucie pasażerów. Szczęśliwie, wszystkie przypadki medyczne, których doświadczyłam, nie stanowiły zagrożenia życia.

Reklama

- Czy stewardessa jest, dosłownie, gościem w swoim domu?

W zawodzie stewardessy pracuję od dziewięciu lat, z czego od ponad czterech lat pełnię funkcję szefowej pokładu. W powietrzu spędziłam prawie osiem tysięcy godzin. Każdy mój tydzień wygląda zupełnie inaczej i nie zaczyna się w poniedziałek, a kończy w piątek. Bywa naprawdę różnie i wszystko zależy od tego jakie loty mam zaplanowane w danym czasie, czy jest to lot długodystansowy, czy loty krótkiego lub średniego dystansu. W sezonie, czyli od maja do października, kiedy lotów jest bardzo dużo, bywa tak, że stewardessa jest gościem w swoim domu. W pozostałych miesiącach czasu wolnego jest trochę więcej.

Reklama

- Po porwaniu samolotu z pasażerami podczas ataku na wieże World Trade Center na świecie wiele zmieniło się w sprawach bezpieczeństwo...

Od tego czasu zdecydowanie zaostrzono przepisy związane z bezpieczeństwem i dlatego też wprowadzone zostały liczne regulacje, w tym również zakaz pozostawiania swojego bagażu bez nadzoru, ponieważ może to skutkować ewakuacją terminalu.

- Czy w tym zawodzie wymagana jest perfekcyjna znajomość angielskiego? Czy trzeba znać także inne popularne języki, np. francuski i hiszpański?

Reklama

Język angielski trzeba znać na poziomie pozwalającym na swobodną komunikację, minimum B2. Inne języki nie są wymagane, jednak mogą być przydatne w pracy. Podróżują z nami pasażerowie z całego świata, więc jeśli ktoś w załodze zna dodatkowy język, to duże ułatwienie.

- Stewardess jest na pokładzie kilka, a pasażerów 150 lub więcej. Jak to wszystko ogarnąć?

W moich liniach lotniczych załogę może stanowić od dwóch do dwunastu osób – w zależności od tego, jakim samolotem wykonujemy lot. Najmniejsze samoloty zabierają na pokład 70 osób, a największe 294 osób. Przed każdym lotem odbywamy tzw. briefing, w trakcie którego szefowa lub szef pokładu szczegółowo omawia pracę całej załogi i każdemu członkowi personelu przydziela odpowiednią pozycję w samolocie. Tym samym każdy z nas wykonuje obowiązki przypisane do konkretnej pozycji, a także odpowiada za określoną sekcję w samolocie. Naszym głównym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa przelotu i reagowanie na sytuacje niestandardowe. To właśnie dlatego szkolenie podstawowe do linii lotniczych trwa około sześciu tygodni, w trakcie którego uczymy się ewakuować pasażerów w zaledwie 90 sekund, używać wyposażenia awaryjnego, gasić pożar, udzielać pomocy przedmedycznej a nawet przyjmować poród. Jesteśmy świetnie wyszkoleni, a nasza wiedza jest co roku odświeżana i weryfikowana przed każdym lotem. Co roku ponownie przechodzimy egzaminy teoretyczne i praktyczne, odbywamy loty kontrolne pod nadzorem instruktora, a co trzy lata musimy zaliczyć ewakuację w praktyce na symulatorze. Nasze procedury liczą ponad tysiąc stron i musimy znać je na pamięć.

Reklama

- Lata pani na razie kilka lat. Czy to jest zawód, który może się jednak znudzić?

Myślę, że to kwestia bardzo indywidualna. Trzeba wziąć pod uwagę, że ten zawód oznacza de facto styl życia, który nie wszystkim będzie pasował. Znam osoby pracujące na pokładzie do emerytury, a znam też takie, które zrezygnowały po dwóch latach. W moim przypadku latanie było uzależniające od kiedy wykonałam swój pierwszy lot w charakterze stewardessy, a ta praca przyniosła mi wiele miłych chwil i ciekawych wspomnień.

Rozmawiał Roman Nadaj

Dzięki uprzejmości naszej rozmówczyni zamieszczamy trochę zdjęć z miejsc, które odwiedzała. Zapraszamy do ich obejrzenia. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koks - niezalogowany 2023-04-28 14:26:44

    Najważniejsze w życiu kobiet i mające w 99% wpływ na ich przyszłość są - pochodzenie (geny, zamożność rodziców), URODA i na końcu, ale bardzo ważny - spryt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ... - niezalogowany 2023-04-28 14:52:39

    1Podkreślanie jakiegoś urojonego elitaryzmu krasiniaka jakby to był jakiś doktorat z fizyki kwantowej wykładanej po łacinie, jest bombastyczne i śmieszne. 2Jako stewardessa siłą rzeczy musiała odwiedzić kilkadziesiąt krajów z racji wykonywanej pracy. Ciężko znaleźć stewardessę, która nie opuściła granic ojczyzny. Tyle w temacie tytułu, na czytanie wywiadu po prostu szkoda mi czasu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Aaa - niezalogowany 2023-04-28 16:02:56

    Krasiniak tak samo elitarny jak i zawód stewardesy. Lektura pomagająca w zasypianiu. Tekst z licznymi powtórzeniami. Niepotrzebnie ktoś przepalały energię na ten breaking news

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Ciechanowinaczej.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości