W Płaciszewie, w gminie Glinojeck, na rzece Wkrze powstaje mała elektrownia wodna. Inwestycji od początku sprzeciwia się Polski Związek Wędkarski. Jego zdaniem korzyści z pozyskania energii elektrycznej dzięki spiętrzeniu wody będą niewielkie. Za to trzeba liczyć się z dużymi starami dla miejscowego ekosystemu.
Przed kilkoma dniami prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie uchylił zaskarżoną decyzję, dotyczącą budowy elektrowni wodnej w Płaciszewie, w gminie Glinojeck i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji.
Inwestor od kilku lat czyni starania dotyczące tej inwestycji. Wody Polskie wydały już pozwolenie wodnoprawne na pobór i piętrzenie wody, ale zostało ono zaskarżone przez Polski Związek Wędkarski, który od początku sprzeciwia się temu przedsięwzięciu.
Dyrektor PZW, oddział w Ciechanowie, Adam Gierej twierdzi, elektrownia realnie będzie w stanie osiągnąć moc do 50 kW. To bardzo mała ilość. Jego zdaniem szkody, jakie poniesie środowisko będą duże. Z punktu widzenia ekologii będzie to przedsięwzięcie niekorzystne dla ryb bytujących we Wkrze.
- Piętrzenie wody sprawi, że zniknie część tarlisk i dotychczasowych siedlisk ryb. Koszty środowiskowe zdecydowanie przekroczą zyski z wytworzonej energii – twierdzi nasz rozmówca.
Mimo, że PZW próbuje zatrzymać to przedsięwzięcie, na teren wjechały już maszyny budowlane. Zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym, inwestor miałby prawo wykonywać usługę polegającą na korzystaniu z wód do celów energetyki. Aby umożliwić migrację ryb, ma być wykonana przepławka. Do stopnia wodnego prowadziłaby lokalna droga, umożliwiająca dojazd.
Sprawa inwestycji po raz kolejny przeciągnie się, bo 29 października br. prezes Prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, po rozpatrzeniu odwołania od decyzji Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, uchylił ją i skierował do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji.
Inwestor, który wypowiadał się już publicznie na ten temat, zapewnia że inwestycja będzie realizowana zgodnie z przepisami. Zapewnia, że nie wpłynie ona negatywnie na lokalne środowisko, co nie przekonuje jednak Polskiego Związku Wędkarskiego.
Pierwszą decyzję w tej sprawie RDOŚ wydał już w 2014 roku. Dowiadujemy się z niej, że elektrownia wodna będzie miała moc 140 kW. Roczne przewidywania produkcji energii elektrycznej oszacowano wtedy na 830 MWh. Obiekt ma powstać w sąsiedztwie byłego drewnianego jazu, siłowni wodnej i młyna. RDOŚ wydając wówczas tę decyzję uzasadniało, że „z uwagi na mała skalę tego przedsięwzięcia i jego charakter, planowane przedsięwzięcie „nie będzie znacząco negatywnie oddziaływać na środowisko”.
Aktualizacja: 7 listopada godz. 16.30
Po naszej publikacji skontaktował się z nami prywatny inwestor, z którym wcześniej nie mieliśmy kontaktu. Z jego wyjaśnienia wynika, że mimo ostatniej decyzji prezesa Wód Polskich, o której piszemy w artykule, pozwolenie na budowę wciąż jest aktualne. Inwestor nie zgadza się z opinią Polskiego Związku Wędkarskiego. Decyzja RDOŚ była w sprawie tej inwestycji pozytywna. Inwestor zobowiązany został jedynie do monitorowania sytuacji w rzece i reagowania, gdyby zaszła taka potrzeba. Inwestycja trwa Tego typu przedsięwzięcia, polegające na produkcji energii elektrycznej, są potrzebne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po pierwsze jakie gatunki ryb są tam zagrożone,ile członków PZW jest w powiecie ciechanowskim,czy placą składki i co dotychczas zrobili dobrego dla tego odcinka Wkry? Z budowy elektrowni wodnej wudzę też korzyści dla środowiska.Trochę chyba tu ujawnia się polski charakter i działanie na zasadzie nie,bo nie. Spór zapewne rozstrzygną wolne sądy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Według autora decyzja uchylająca jest z dnia 29 październka br. To bardzo ciekawe, bo według prawa taka informacja winna ukazaś się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej NIEZWŁOCZNIE - a jednak takowej brak - nie ma jej ani na stronie Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej - który ją wydał- ani na stronie RZGW w Warszawie. Zatem skąd ta wiedza ?
Każda taka mała elektrownia nie narusza systemu, natomiast powoduje wolniejszy spływ wody do morza, ponieważ mamy suche lata i narasta hydrologiczna susza to takiej inwestycji należy przyklasnąć, a nie się sprzeciwiać.
Bardzo mądrze napisane
O godzinie 19:01 ,16s został wstawiony komentarz - który natychmiast usunięto. Proszę o wyjaśnienie dlaczego? Poniżej wstawiam jego treść jeszcze raz: "Według autora decyzja uchylająca jest z dnia 29 pażdziernika br. To bardzo ciekawe, bo według prawataka informacja winna ukazać się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej NIEZWŁOCZNIE - a jednak takowej brak- nie ma jej ani na stronie Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej - który ją wydał - ani na stronie RZGW w Warszawie. Zatem skąd ta wiedza?
Przepraszam, jednak jest ten komentarz
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Może to zarządy PZW są zagrożeniem ? Takie elektrownie wodne powinny być na rzece Wkrze co 3-5 km, byłoby spiętrzenie i ruch wody, a nie jak teraz wysychające, zarośnięte bajoro i gromada "działaczy" w tle.
Gdzie sa ci działacze, kiedy Wkra zarasta i wysycha ? Gdzie działacze,jak rolnicy zaorują swoje pola do samego lustra wody ?
Z jednej strony rozumiem - zapora, nawet z przepławką, jako przeszkoda w migracji ryb. Ale z drugiej strony - spowolnienie spływu wody jako przeciwdziałanie suszy plus produkcja prądu jako bonus. Należy wziąć jeszcze pod uwagę, że jeszcze przed wojną, a pewnie i nieco po niej, co wieś to był młyn wodny na Wkrze. Tak zresztą było na innych rzekach podobnej wielkości w Polsce. Więc też wody rzeki były spiętrzane i to o wiele częściej i jakoś o małej zasobności ryb w tych rzekach wówczas nikt nie pisał. Korzyści moim zdaniem przeważają nad skutkami negatywnymi, więc uważam, że PZW problem wyolbrzymia i rozdmuchuje go celowo.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ileż to było młynów wodnych na rzece Wkrze i wszyscy byli zadowoleni, głęboka rzeka bez wodorostów w głównym nurcie,a ryb było nieporównywalnie więcej. i miały się dobrze. Może tylko chcących zaistnieć byle czym działaczy nie było tylu
W artykule jest napisane: "Zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym, inwestor miałby prawo wykonywać usługę polegającą na korzystaniu z wód do celów energetyki..." Powinno być napisane "ma prawo wykonywać" - bo ma wszystkie niezbędne pozwolenia i decyzje. Słabe to wszystko.... MIAŁBY PRAWO - TO TRYB PRZYPUSZCZAJĄCY, KTÓRY OZNACZA, ŻE INWESTOR NIE MA TEGO PRAWA....- Świadome wprowadzanie w błąd czytelniika, WSTYD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
"Aktualizacja: 7 listopada godz. 16.30 Po naszej publikacji skontaktował się z nami prywatny inwestor, z którym wcześniej nie mieliśmy kontaktu. Twierdzi, że mimo decyzji RDOŚ pozwolenie na budowę nie zostało cofnięte. Nie zgadza się z opinią Polskiego Związku Wędkarskiego. Decyzja RDOŚ była w tej sprawie pozytywna. Pozwolenie na budowę jest aktualne. Inwestycja trwa." Znowu tyle błędów - nie RDOŚ - TYLKO KRAJOWY ZARZĄD GOSPODARKI WODNEJ, nie mieliśmy kontaktu - no tak, inwestycja widmo - wiadomo gdzie jest , ale trudno było o ustalenie kontaktu do inwestora - świadczy to o nierzetelności. Honor dziennikarski powinien nakazać autorowi przeprosiny na stronie tytułowej , a nie na końcu artykułu - brak przeporosin i krótkie sporostowanie. KOMEDIA!!!!! ŻENADA!!! PARODIA
Pan z PZW znowu nagłosnił sprawę w mediach oraz w radio - jednak nie wyjaśnił z jaką decyzją przyszedł i co ona cofa- bo napewno nie zabrania inwetorom dalszych prac.Nastąpiło tu albo brak wiedzy, albo celowe zatajenie czego dokładnie dotyczy ta decyzja. Zawsze przecież chyba można zacytować chociaż treść takiej decyzji - byłoby to bardziej wiarygodne...Zapomnieli wszyscy napisać i powiedziać prawdy, bo co oznacza tytuł artykułu "Sprzeciw wobec budowy elektrowni..."? Słowo "sprzeciw" sugeruje, że wszyscy są przeciwni , a to manipulacja , bo większość mieszkańców opowiedziała się w otwartym piśmie za inwestycją - o tym nikt nie wspomina. Natomiast co do kwestii uchylenia decyzji - o której pisze się w tym artykule - zapewne chodzi o decyzję "wznowieniową" - A TO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z POSIADANYM PRZEZ INWESTORÓW POZWOLENIEM WODNO-PRAWNYM- BO TEGO POZWOLENIA NIKT NIE COFNĄŁ! Wydaje mi się, że autor zbyt pochopnie zaufał Panu z PZW nie wgłębiając się dokładnie w treść decyzji - DLATEGO POD ARTYKUŁEM UKAZAŁO SIĘ SPROSTOWANIE I AKTUALIZACJA. (brak przeprosin) Autor powinien to dokładnie zweryfikować, jeżeli już o czymś pisze to należało zagłębić się dokładnie w treść takiej decyzji - czego ona dotyczy, a tego z całą pewnością nie uczynił. Dla laików: uchylona decyzja wznowieniowa o której mowa nie ma żadnego znaczenia jeżeli chodzi o budowę elektrowni w Płaciszewie - z tego co widzę to budowa trwa- bo ta decyzja nie jest dla niej wiąrząca. Także psy szczekają a karawana jedzie dalej .....Panu inwestorowi gratuluję stoickiego spokoju - świadczy to o jego dojrzałości emocjonalnej w przeciwieństwie do innych. Niektórzy chyba już tak mają, że lubią medialne teatrzyki. Może minęli się z zawodem i powinni zostać medialnymi celebrytami.
Nadaj Roman niby to spłodził, czy nie wstyd ? Może najpierw-przed pisaniem trochę wiedzy, sprawdzenia faktów, fachowości i obiektywizmu ?
Słuszna uwaga
Energia elektryczna pozyskiwana z wody, to najtańszy i najbardziej ekologiczny sposób jej pozyskiwania. Związek wędkarski to niech się zajmie rybami, a nie elektrowniami wodnymi.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kłamstwo to jest. Pani Śliwinska ma dostęp do całego swojego areału, zasypanie koryta rzeki oddaliło je od jej posesji, minimalizując ryzyko, że jej chałupka zjedzie z burty, jak kościół w Rewalu. Całość zadymy, kręci się wokół pieniędzy, których jak widać co niektórzy się spodziewali.
Szkoda ze nie bierze się pod uwagę wogole starszej schorowanej Pani ktora mieszka dosłownie mieszka podkreślam 50 m od całej śmiesznej inwestycji....I ktora do konca życia mialaby nie słyszeć nawet swoich myśli tylko szum spetrzonej wody....nie wspomnę o czesci jej gruntów do których nie ma w chwili obecnej już dostępu bo pan inwestor zasypał rzekę na poprzek i spiętrzył wodę....jeżeli ktoś jest nie wtajemniczony to niech nie ocenia sytuacji z góry tylko przejedzie się na miejsce zrobi oględziny i wtedy może przejrzy na oczy.....elektrownie moze sobie inwestor budować ale nie w tak bliskiej odległości od miejsca zamieszkania.....A do tych wszystkich mówiących ze będą same korzyści to pierwszym przykładem tego że są w błędzie jest już wspomniany przeze mnie brak dostępu wlascicielki do własnych gruntów....A to dopiero początek.....
Uprzejmie informuję, że ten komentarz, którego o dziwo redakcja nie usunęła, zostanie zgłoszony odpowiednim organom, bo myślę, jak wieku z nas, że inwestor został w nim pomówiony i obrażony.
Po pierwsze jakie gatunki ryb są tam zagrożone,ile członków PZW jest w powiecie ciechanowskim,czy placą składki i co dotychczas zrobili dobrego dla tego odcinka Wkry? Z budowy elektrowni wodnej wudzę też korzyści dla środowiska.Trochę chyba tu ujawnia się polski charakter i działanie na zasadzie nie,bo nie. Spór zapewne rozstrzygną wolne sądy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Według autora decyzja uchylająca jest z dnia 29 październka br. To bardzo ciekawe, bo według prawa taka informacja winna ukazaś się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej NIEZWŁOCZNIE - a jednak takowej brak - nie ma jej ani na stronie Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej - który ją wydał- ani na stronie RZGW w Warszawie. Zatem skąd ta wiedza ?