Przegrana Juranda w Kielcach.W pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski piłkarze przegrali z Vive 40:26. Obrońcy tytułu przybliżyli się do final four. Graczom z Ciechanowa w tym sezonie prawdopodobnie pozostanie walczyć już tylko w lidze.
Szczypiorniści z nad Łydyni jedynie w pierwszych minutach spotkania prowadzili z gospodarzami wyrównaną walkę. Po bramkach Damiana Piórkowskiego i Mindaugasa Tarcijonasa nasza drużyna prowadziła 2:1. Na tym skończyły się osiągnięcia podopiecznych Pawła Nocha w meczu z wicemistrzem. Vive osłabione brakiem dwójki podstawowych graczy – z powodu kontuzji nie grał Michał Jurecki, natomiast Grzegorza Tkaczyka Bogdan Wenta oszczędzał na kolejne spotkania – już po pierwszym kwadransie prowadziło 9:6. Z każdą kolejną minutą Kielczanie zwiększali przewagę. Do gwizdka informującego o przerwie Ciechanowianom udało się rzucić zaledwie trzy bramki, gospodarze zdobyli ich w tym czasie dwanaście. Po pierwszych trzydziestu minutach Vive prowadziło 21:8. Losy spotkania były już przesądzone.
W drugiej połowie Jurand zaczął gonić rywala. Największa zasługa w tym Michała Prątnickiego. Nasz kapitan najwyraźniej wraca do wielkiej formy sprzed kontuzji. Rozgrywający Juranda dziesięciokrotnie pokonał strzegącego Kieleckiej bramki Marcusa Cleverlego. Niestety sam Prątnicki z Vive wygrać nie mógł. Reszta graczy choć walczyła to umiejętnościami odstawała od przeciwnika. Ostatecznie Jurand przegrał 42:26. Dla naszych szczypiornistów pojedynek z wicemistrzem Polski był okazją do nauki. Ciechanowianie podkreślali to zaraz po ostatnim gwizdku.
- W Kielcach gra się ciężko, ponieważ jest to zespół najwyższej europejskiej klasy. Każdy mecz z nimi dla naszego zespołu, młodego i niezbyt doświadczonego jest jakąś wyprawą po naukę – mówił po meczu Damian Malandy - tak też przebiegało to spotkanie. Rywale narzucili mocne tempo. Staraliśmy się podjąć walkę, ale się nie udało.
Z kolei rozgrywający Juranda, Damian Piórkowski zwrócił uwagę na to, że decydująca dla przebiegu spotkania była pierwsza połowa – Początek nie był najgorszy. Do piętnastej, osiemnastej minut trzymaliśmy się. Szkoda ostatnich dziesięciu minut pierwszej połowy, gdzie Kielce odjechało. Wynik do przerwy był stanowczo za wysoki. Trzynaście bramek to trochę za dużo. Należy jednak pamiętać, że to wicemistrzowie Polski. Jest to ekipa troszkę innego formatu niż my, tym bardziej, że był to mecz pucharowy i myślami byliśmy już przy ligowym spotkaniu – mówił nasz rozgrywający.
Piórkowski podobnie jak Malandy podkreślał, że dla naszego zespołu była to doskonała lekcja – Jakieś takie trendy należy podpatrywać od drużyn, które grają na tle Europy. Z pewnością jest parę wariantów – atak pozycyjny, wyprowadzanie kontrataków – kilka aspektów, które można podłapać od Kielc. Rewanż z Vive za tydzień w Ciechanowie.
Już w najbliższą sobotę Jurand wraca do rywalizacji ligowej. W hali przy ulicy 17 stycznia nasi szczypiorniści podejmą drużynę Chrobry Głogów. Dla zajmujących przedostatnią pozycję w tabeli Ciechanowian będzie to bardzo ważne spotkanie. Nasi zawodnicy zapowiadają, że w potyczce z drużyną z Głogowa liczyć będą się tylko trzy punkty. Na to liczą też kibice Juranda, którzy z pewnością licznie wypełnią miejska halę. Warto przyjść, bo dla fanów piłki ręcznej tego dnia przygotowano specjalne Mikołajkowe nagrody – chcielibyśmy zaprosić wszystkich kibiców z Ciechanowa, piłki ręcznej i nie tylko na mecz, w którym PBS Jurand zmierzy się z Chrobrym Głogów. W tym dni przygotowaliśmy niespodziankę dla kibiców. Odwiedzi nas Mikołaj i będzie kilka konkurs. Oprócz emocji nie zabraknie także atrakcji – zapowiada kierownik Juranda, Daniel Iwaszko. Mecz z Chrobrym Głogów już w najbliższą sobotę. Początek o godzinie osiemnastej.
Autor: Michał Fabisiak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze