Chemia rozszerzona potrafi naprawdę budzić lęk, nie tylko u uczniów, ale też u ich rodziców. To normalne, że martwisz się i przeżywasz to, że Twoje dziecko się stresuje. Być może myślisz, że to za trudne, że sam kiedyś tego nie rozumiałeś i bez pomocy korepetytora po prostu nie da się tego zrobić. Uspokajamy: problemem często nie jest brak zdolności, tylko sposób uczenia się i presja, która narasta po każdej nieudanej próbie. Rolą rodzica w tym wszystkim nie jest kontrolowanie, ale stworzenie warunków, w których chemia staje się czymś, co faktycznie da się ogarnąć.
Dziecko rzuca hasło, że idzie się uczyć, więc dajesz mu tę przestrzeń. Zaglądasz jedynie raz na jakiś czas do swojej pociechy zapytać, czy czegoś jej nie trzeba. I widzisz wówczas, że nastolatek ślęczy nad książkami, a mimo to potem jego wyniki się nie poprawiają. Powód czasem jest prosty: za dużo czytania, za mało rozwiązywania.
Oczywiście teoria w chemii nadal jest szalenie ważna, ale jeśli dziecko nie będzie umieć jej wykorzystać, to długie godziny czytania notatek niewiele się tu zdadzą. Jeśli chcesz pomóc, możesz dopilnować, żeby po każdej partii teorii pojawiły się zadania. Zachęcaj dziecko, by rozwiązało je nawet wtedy, gdy wynik jest błędny. A po niezbyt udanym sprawdzianie porozmawiaj o tym, nie ile pociecha miała punktów, ale zapytaj, gdzie pojawił się problem.
Jeśli dziecku brakuje jasnej ścieżki od teorii do zadań, warto zapisać latorośl na kurs maturalny z chemii na Wiecejnizmatura.pl. Tu nauka opiera się na krótkich porcjach wiedzy i dużej liczbie zadań z wyjaśnieniami.
Uczniowie za naukę często zabierają się w blokach. Dzieci planują sobie to wszystko bardzo ambitnie: już po rozpoczęciu roku szkolnego postanawiają sobie, że codziennie będą uczyć się po kilka godzin. A po tygodniu cały plan pali się na panewce i dziecko uczy się raz na jakiś czas. Nie wynika to ze złej woli Twojej pociechy; po prostu ktoś im kiedyś powiedział, że nauka to długi i żmudny proces i nie jest ona łatwa. Wcale nie musi tak być.
Zamiast raz na jakiś czas robić kilkugodzinny zryw, lepiej jest zadbać o regularność. Jako rodzic, możesz tu pomóc organizacyjnie. Wspólnie z dzieckiem wyznacz stałe dni i godziny na naukę chemii w tygodniu. To nie muszą być całe bloki; wystarczy nawet godzina dziennie od poniedziałku do piątku. Razem poszukajcie też dobrze przygotowanych materiałów do nauki jak te, które znajdziesz pod linkiem: https://wiecejnizmatura.pl/vademecum-chemia. To skróci czas przygotowania do samego uczenia się i pozwoli działać od razu. Ma być powtarzalnie, bo to buduje w dziecku poczucie kontroli. To szalenie ważne przy wzorach i obliczeniach, które bez regularnego kontaktu szybko się mieszają.
Chyba nikt z nas nie lubi popełniać błędów. Dla wielu uczniów są one jednak źródłem ogromnego stresu. Tymczasem to naprawdę najlepszy materiał do nauki. R. Bjork opisał to zjawisko jako pożądane trudności. Chodzi o to, że kontrolowany wysiłek i konfrontacja z pomyłką zwiększa trwałość uczenia się.
Możecie razem z nastolatkiem stworzyć zeszyt błędów. Nie musi on być szczególnie rozbudowany. Wpisujecie tam zadanie, które nie poszło za dobrze, sprawdzacie, co było nie tak i co źle zastosowano lub w ogóle nie użyto. Potem wspólnie ustalacie, co trzeba było zrobić w takim zadaniu, by uzyskać poprawny wynik i… gotowe. To zmienia porażkę w narzędzie, które stopniowo odbiera chemii jej z pozoru groźny charakter. Przełamać się w takiej sytuacji pomoże także platforma https://wiecejnizmatura.pl/. Tam oprócz dostępu do solidnej dawki teorii i całej masy zadań, dziecko ma możliwość skonsultować swoje błędy z mentorem, który wyjaśni, co poszło nie tak.
Artykuł sponsorowany
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze