W ostatnią sobotę (11 stycznia) zmarła Wanda Hanna Żbikowska, założycielka i współwłaścicielka hotelu "Korona" w Ciechanowie. Udzielała się także społecznie.
Wanda Hanna Żbikowska pochodziła z Kałęczyna, w gminie Sońsk. W 2008 roku wspólnie z mężem założyła hotel Korona. Kilka lat temu przekazali jego zarządzanie dzieciom - córce i synowi. Lubiła grać na akordeonie i śpiewać. Pasję po babci przejęły wnuki. Udzielała się społecznie. Kilkanaście lat temu razem z mężem założyła Stowarzyszenie Klub "Korona", które posiada kilka sekcji. Stowarzyszenie ma na celu propagowanie aktywnego trybu życia wśród swoich członków, udział w wydarzeniach kulturalnych, turystycznych, kultywując tradycje regionalne, narodowe i historyczne na obszarze Mazowsza. Jest to realizowane poprzez organizację cyklicznych tematycznych spotkań, wykładów historycznych, prowadzenie turystyki rowerowej i pieszej, krajowej i zagranicznej. Jak przypomina córka, klub był uhonorowany m.in. nagrodą marszałka województwa mazowieckiego z okazji 10-lecia działalności w 2022 roku.
Członkowie stowarzyszenia wspominają panią Hannę jako osobę ciepłą i lubianą. Często się uśmiechała i taka będzie zapamiętana. Zmarła nagle. Miała 67 lat. Nabożeństwo żałobne odbędzie się w najbliższą sobotę, 18 stycznia, o godz. 10.00 w kościele św. Józefa (Fara) w Ciechanowie, po którym nastąpi wyprowadzenie na Cmentarz Komunalny. Ceremonia pogrzebowa rozpocznie się w kościele o godz. 9.15 modlitwa różańcowa, o czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku Mąż, Córka i Syn z rodzinami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z całym szacunkiem do tej pani, i do śmierci, ale czy Pani, która prowadziła kiosk przez 25 lat na osiedlu, którą znamy, nie zasłużyła sobie na podobny artykuł? Oczywiście kiedy umrze, bo jeszcze żyje
Bardzo dobrze, że się wspomina zwykłych ludzi, a nie tylko tych bardziej znanych. Będzie i o Pani z kiosku
Co to będzie, jak zaczną pisać, czym się taka Pani z kiosku zajmuje po pracy...
Już piszą przecież o paniach z kiosku w gazetkach typu "Pani domu"... W zasadzie nic z tego nie wynika, co tam piszą... że ktoś ugotował obiad, a wcześniej kupił kartofle, a potem przyszły wnuki, a śmiechu było co niemiara... Tylko żaden marszałek nie da nikomu nagrody za takie życie i tutaj jest różnica...
Już piszą przecież o paniach z kiosku w gazetkach typu "Pani domu"... W zasadzie nic z tego nie wynika, co tam piszą... że ktoś ugotował obiad, a wcześniej kupił kartofle, a potem przyszły wnuki, a śmiechu było co niemiara... Tylko żaden marszałek nie da nikomu nagrody za takie życie i tutaj jest różnica...
Z całym szacunkiem do tej pani, i do śmierci, ale czy Pani, która prowadziła kiosk przez 25 lat na osiedlu, którą znamy, nie zasłużyła sobie na podobny artykuł? Oczywiście kiedy umrze, bo jeszcze żyje
Bardzo dobrze, że się wspomina zwykłych ludzi, a nie tylko tych bardziej znanych. Będzie i o Pani z kiosku
Co to będzie, jak zaczną pisać, czym się taka Pani z kiosku zajmuje po pracy...