Wszystkie urządzenia w miejscu, gdzie wczoraj czołowo zderzyły się dwa pociągi w Warszawie, były sprawne. Do takich nieoficjalnych informacji dotarł reporter RMF Mariusz Piekarski. Wczoraj na jednym torze znalazły się pociągi SKM i Kolei Mazowieckich. Na szczęście nie doszło do tragedii, bo składy uderzyły w siebie z minimalną prędkością.
Wszystko wskazuje na to, że maszynista Kolei Mazowieckich (pociąg relacji Warszawa-Ciechanów) zignorował sygnał STÓJ na semaforze i ruszył zanim z tego samego toru zjechała SKM-ka. Komputerowe odczyty Systemu Sterowania Ruchem Kolejowym pokazują, że wczoraj na tym odcinku nie było żadnej awarii, a urządzenia pracowały prawidłowo. Po drugie SKM-ka wjechała na normalny sygnał semafora, a to oznacza, że nie używano sygnału zastępczego.
Jak ustalił dziennikarz RMF, w kabinie pociągu Kolei Mazowieckich była zamontowana kamera rejestrująca to, co dzieje się przed składem - także to, jaka była sygnalizacja na semaforach. Materiał do odczytu zabrała już firma serwisująca pociąg. Potem trafią do komisji wypadkowej, która już analizuje też nagrania rozmów pomiędzy maszynistami a dyżurnym ruchu.
Pociągi, w których mogło być nawet kilkuset ludzi, zderzyły się wczoraj tuż przed 6 rano zaraz po zjeździe z wiaduktu za rondem Starzyńskiego, koło zoo. Reporter RMF FM ustalił, że w tym miejscu z powodu remontu składy były przepuszczane jednym torem. Dlatego SKM z Warszawy do Legionowa i pociąg Kolei Mazowieckich do Ciechanowa zderzyły się czołowo. Teraz trzeba ustalić, dlaczego skład Kolei Mazowieckich wjechał na tor, po którym zgodnie z planem poruszała się SKM-ka. W wypadku ranne zostały dwie osoby. Rzecznik Straży Ochrony Kolei Paweł Boczek poinformował , że "jedna z osób z lekkimi obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala, druga odmówiła pomocy medycznej".
Mariusz Piekarski, Jaśmina Marczewska / RMF FM
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze