Reklama

Wybory: kolejny wójt zapowiada zamiar kandydowania i... rozprawia się z wrogami [wideo]

Wójt Zdzislaw Mierzejewski na ostatniej sesji Rady Gminy w Ojrzeniu (5 lutego) zapowiedział, że będzie ponownie ubiegał się o to stanowisko. Zrobił to w swoim stylu. Nie tylko przypomniał, co udało się do tej pory zrobić. Skorzystał z okazji i rozprawił się ze swoimi przeciwnikami politycznymi. Dostało się kilku osobom, w tym burmistrzowi Sochocina, który chyba "oberwał" najmocniej. Zamiar kandydowania zadeklarował także sekretarz gminy Adam Dejnakowski.

Wojt gminy Ojrzen Zdzisław Mierzejewski zapowiedział na ostatniej sesji, 5 lutego, że jego komitet wyborczy „Samorządność” będzie zarejestrowany. Jego celem będzie nie tylko wystawienie kandydatów na radnych, ale też przedstawienie jego kandydatury na stanowisko wójta. Co dla niektórych może być zaskoczeniem, na tej samej sesji podobną deklarację złożył sekretarz Adam Dejnakowski. On także zapowiedział, że będzie startował do fotela o stanowisko wójta gminy Ojrzeń i zgłosi również kandydatów do Rady Gminy. Wójt na sesji bardzo krytycznie wypowiadał się nie tylko o swoim sąsiedzie, burmistrzu Sochocina...

Wójt przekonywał, że celem zawiązania komitetów jest posiadanie swoich przedstawicieli w radzie gminy, tak żeby wójt miał poparcie w rządzeniu gminą. Nie ukrywał, że najgorszym rozwiązaniem dla gospodarza gminy jest posiadanie krytycznej, rozrabiackiej rady. Z taką sytuacją miał on do czynienia podczas wcześniejszej kadencji. - Niektórzy nie po to tu byli, żeby coś załatwiać dla społeczeństwa, ale żeby po prostu rozrabiać – przekonywał Zdzisław Mierzejewski.

Reklama

Z tego powodu skład rady jest bardzo ważny i jego komitet zadba przede wszystkim o zgłoszenie kandydatów na radnych. Żeby radni mieli większe szanse, istotne jest także kogo ten komitet wystawi na wójta. Bez kandydata na to stanowisko taki komitet byłby osłabiony. Radnych trzeba zgłosić do 7 marca. Gdy to się stanie, będzie nieco ponad miesiąc do wyborów. - Co do mnie nie chciałem do tej pory ostatecznie się wypowiadać, czy będę kandydował, bo na razie nic oficjalnie nie wiem o innych, o tym kto jeszcze będzie startował. Ale jako, że dziś odbywa się sesja, chciałbym oświadczyć, że zamierzam kandydować na stanowisko wójta gminy Ojrzeń – zadeklarował wójt.

Dodał, że do tej pory mówił, że może będzie kandydował, że raczej nie. Jego zdaniem, gdy się jest samorządowcem, trzeba także umieć „grać”. Będzie kandydował z różnych powodów. Najmniej z osobistych i prywatnych. - Jak wiemy, na obecne przepisy emerytalne osiągnąłem, ale według poprzednich, jeszcze nie. Akurat ta sprawa zależy od punktu widzenia czy od rządzącej opcji, dla których jestem emerytem, a dla których nie jestem – dodał.

Reklama

Zapewnił, że uważa się na siłach na tyle, żeby kandydować, a przynajmniej dokończyć niektóre rozpoczęte zadania i dalej pełnić w gminie rolę ich koordynatora. Skorzystał z okazji, żeby rozliczyć się z tymi, którzy mu przeszkadzali. Wspomniał o próbie rozwalenia urzędu. - Z liczącej kilka osób księgowości została wówczas tylko jedna osoba, a mimo wszystko daliśmy sobie radę. Nawet nie szukaliśmy posiłków z innych miast czy gmin, tylko obsadziliśmy wolne stanowiska osobami z naszej gminy – wyjaśnił.

Wyjawił, że źle postrzega niektóre osoby z zewnątrz, które próbowały przeszkadzać w pracy samorządu gminy Ojrzeń. - Pretensje mam przede wszystkim do burmistrza Sochocina. Po poprzednich wyborach było dobrze widoczne, że przeszkadzał i był włączony w przeszkadzanie i jątrzenie w gminie Ojrzeń. Samo to, że zatrudnił największą opozycję, czy największych rozrabiaków u siebie w urzędzie, to znaczy że ich inspirował. Myślę, że można by na ten temat powiedzieć więcej. Temu panu należy się takie „podziękowanie” - stwierdził wójt.

Reklama

Nie ukrywał, że burmistrzowi Sochocina nie życzy dobrze w nadchodzących wyborach, bo on mu także pewnie dobrze nie życzy. Zresztą prawdopodobnie nie będzie startował. - Jestem przygotowany, gotowy do walki. Oczywiście nie na miecze, tylko po ludzku, w ramach jakichś zasad moralnych. To jest takie konspiracyjne działanie. (Burmistrz – przypis red.) tak mi przypomina, no najgorszego wieśniaka. Trudno to przyrównywać do określenia chłopa, to po prostu... najgorszy element. Ja na pewno nie buntowałem przeciwko niemu czy innym. Nie wykorzystywałem w tym celu pracowników swoich czy mieszkających na terenie naszej gminy, a pracujących u niego - przyznał Zdzisław Mierzejewski. 

Zapewnił, że jest daleki od partyjniactwa, a jakiekolwiek tego typu działania uznaje za niekorzystne dla samorządu, bo mącenie niczemu dobremu nie sluży. Jako przykład podał „zieloną opcję” (ludowców, działaczy obecnego PSL). Uznał, że nie chciałby źle mówić o całej tej opcji, ale o tej lokalnej na pewno może mówić źle. Nie wie, czy dalej będą próbować. Na razie nie ogłaszają się, kogo wystawią jako kandydata na wójta. Grają na przeczekanie.

Reklama

- Dla mnie trochę jest niezrozumiałe, że jeśli chodzi o tę opcję, PSL, pojawiają się dwa nazwiska. Ponownie pojawił się Jacek Biliński. Trudno powiedzieć, czy to prawda. Ale jeśli będą to ci panowie, którzy już sprawdzali się w poprzednich wyborach, zdecydują się startować, to ja nie mam innego wyjścia, żeby nie startować. Bez względu na wynik, bo to ocenią wyborcy. Ja nie mogę mieć na sumieniu, żeby ktoś mi potem powiedział” „Zostawiłeś nas” czy „Oddałeś pole”. Mogę nie wytrzymać całej kadencji, ale muszę startować – zawyrokował Zdzisław Mierzejewski.

Zapewniał, że uzasadnieniem dla mediów decyzji o kandydowaniu może być także to, iż gmina rozpoczęła wiele zadań, wymagających kontynuacji, czego przykładem jest chociażby oczyszczalnia czy kanalizacja. Przerwanie ciągłości władz, w jego ocenie, może mocno zakłócić te wielkie zadania. Są to pokaźne milionowe inwestycje, które trzeba nie tylko zrealizować, ale także rozliczyć. Zapisanych zadań w budżecie jest dużo. Są na tej liście także m.in. ścieżka rowerowa, świetlice. Oczkiem w głowie wójta i tego samorządu zawsze była budowa dróg. W tej sprawie nie ma się czego wstydzić. Wprost przeciwnie, można się porównywać z innymi. Na bardzo wysokim poziomie jest także, na tle innych gmin powiatu ciechanowskiego, baz sportowa gminy Ojrzeń. Pogłębienia wymaga jedynie oferta kulturalna. Jeśli chodzi o drogi, kilka „bocznych dróżek” trzeba jeszcze wykonać. Realizacji wymaga także droga powiatowa (od Ojrzenia do granic gminy Nowe Miasto).

Reklama

- Z obecnymi władzami powiatu fajnie się w tej sprawie dogadaliśmy. Źle wyglądały poprzednie lata, z poprzednią starostą, która była całkowicie negatywnie ustosunkowana do gminy Ojrzeń, włącznie z członkiem Zarządu Powiatu, pochodzącym z naszej gminy – oceniał po raz kolejny wójt Mierzejewski.

Przyznał, że nie bez powodu o tym wspomniał. - Bo gdyby pan Biliński został wójtem, to od razu drzwi się otworzą także dla pana Rykowskiego w tym urzędzie: będzie sekretarzem lub zastępcą wójta. To jest oczywiste, że tak by było. Nie mogę na to pozwolić. Wszyscy zdają sobie bowiem sprawę, że gdy wójtem był pan Rykowski, to z tylnego siedzenia rządziła rodzina Bilińskich. W zasadzie nie wiem, czy miał on coś do powiedzenia – zawyrokował. Przypomniał, że senior Biliński jest prezesem, jak się wyraził, „gminnego komitetu ZSL”. Wspólnicy zamieniliby się zatem tylko miejscami.

Reklama

- Dlatego oczywiste jest, że nie chcę, ale muszę – dodał na zakończenie.

Zapewniał, że jeśli chodzi o plany inwestycyjne, nie ma on uprzedzeń związanych z tym, że w jakieś miejscowości mieszka jego „prywatny wróg”. Zapewniał, że każda miejscowość gminna jest dla niego równie ważna. O kolejności decydują uwarunkowania związane chociażby z pozyskiwaniem zewnętrznych funduszy, czego przykładem są ostatnie fundusze na montaż lamp solarnych w wioskach.

Także na tej samej sesji deklarację kandydowania na wójta i zgłoszenia własnych kandydatów do Rady Gminy złożył sekretarz Adam Dejnakowski. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, zrobił to jednak w kilku zdaniach.

Reklama

- Mam nadzieję, że wójt się na mnie z tego powodu nie pogniewa i nie pokłócimy się o to. Swój program przedstawię w późniejszym terminie – zapowiedział Adam Dejnakowski. Wójt Mierzejewski nie ukrywał, że wie o tej kandydaturze od dawna. Ocenił, że sekretarz jest jego „naturalnym następcą”. Fragment nagrania z sesji znajdziecie w linku do tego artykułu. 

Za niektóre krytyczne publikacje od wójta dostało się nawet naszemu reporterowi, a w jednym przypadku za niewłaściwy dobór zdjęcia. Jako, że wójt krytycznie odnosi się do kilku osób i robi to z imienia i nazwiska, poprosimy je o komentarz do tej sprawy, o czym napiszemy odrębnie.

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    X - niezalogowany 2024-02-07 11:10:35

    Dla dobra demokracji,dwie kadencję i won

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    realista - niezalogowany 2024-02-07 11:18:04

    Co to za określenie rozprawia się z WROGAMI. Ludzie opamiętajcie się.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Lol - niezalogowany 2024-02-07 12:42:16

    Oczernia innych ludzi. Czy to jest wójt z doświadczeniem? Klasy, zasad moralnych za grosz.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości