:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C całkowite zachmurzenie

Oswajanie wroga

Felietony, Oswajanie wroga - zdjęcie, fotografia

Dzisiaj dalszy ciąg mojej historii. Bo przecież nie wiecie jak trafiłem do naszego azylu. Któregoś dnia Kobieta powiedziała, że wyjeżdżam. Słyszałem już to słowo. Bałem się, bo wiedziałem, że będę jechał samochodem i zawsze wtedy trafiałem do nieznajomego miejsca. Niewiele pamiętam z życia sprzed schroniska. Duża mówi, że mam zmiany neurologiczne. Że głowa mi się trzęsie bo albo byłem uderzony albo chorowałem na nosówkę. I że ktoś musiał mnie porzucić. Nie pamiętam swojego dzieciństwa. Nie wiem gdzie się urodziłem i czy miałem kiedyś dom. Bo Duża mówi, że każdy powinien mieć swój dom. Moim jest azyl.

Do Dużej przywiozła mnie jakaś inna Pani. Duża wzięła mnie od niej na ręce a ja się buntowałem, bo nie lubię jak mnie ludzie dotykają. Ale nie ugryzłem. Pamiętałem zapach dużej. Wtedy jeszcze nie wiedziałem skąd. Dopiero później sobie przypomniałem. I już wiedziałem, że będzie dobrze. Trochę przestałem się bać. Duża dała mi jeść i powiedziała, żebym odpoczywał. Przez kolejne dni przychodziła i do mnie mówiła. Wcale na mnie nie patrzyła tylko mówiła. To było dziwne, bo wcześniej każdy człowiek, który do mnie przychodził i ta Pani z poprzedniego miejsca patrzyli się na mnie. Tak jak te psy z kojca w schronisku. Jak chcieli mnie zdenerwować i obrzucali obelgami. A ja już mówiłem, że nie pozwolę się obrażać. Ale Duża nie chciała mnie obrażać. Odwracała się do mnie tyłem i pozwalała obwąchać. Potem robiła jeszcze inne dziwne rzeczy. Siadała u mnie w kojcu i czytała książkę na głos. Dawała mi w międzyczasie smaczki. Polubiłem te chwile, przestałem się bać chociaż dalej węszyłem w tym jakiś podstęp.

W końcu uwierzyłem, że nie chce mi zrobić krzywdy. Nie ugryzłem nawet wtedy, gdy zakładała mi obrożę. Powiedziała, że może uda nam się zacząć chodzić na smyczy. Ale co to, to nie. Nigdy! I trzymam się tego do dzisiaj. Później zaczęła używać słowa socjalizacja. I przeniosłem się do kojca na zewnątrz budynku. Zobaczyłem trawę i już wiedziałem, że znowu będę biegał. Strasznie się ekscytowałem. Ale Duża mówiła, że jak będę taki szalony to mnie nie wypuści. Tylko tak gadała. Wypuściła. Potem zaczęła za mną chodzić a ja wiedziałem, że powinienem wrócić do kojca. Ale nie chciałem. Pierwszego dnia Duża długo musiała mnie prosić. W końcu odpuściłem bo mi psy z innych kojców zaczęły wygrażać, że Dużej nie wolno tak oszukiwać i że jak ja nie wejdę to one nie wyjdą. No to wszedłem. Duża dała mi wtedy parówkę i powiedziała grzeczny piesek. Wiecie co to znaczy? Ja już dzisiaj wiem. To znaczy, że jak zrobię to co Duża ode mnie chce to będzie zadowolona i dostanę parówkę . A ja bardzo lubię parówki. Tak zaczęło się moje życie w azylu.

 

W azylu było ok. Ale Duża mówiła, że psy to zwierzęta stadne i muszę nauczyć się życia w stadzie. Skoro nie chcę żyć z ludźmi mam nauczyć się żyć z psami. A na co mi to? Ludzie są potrzebni, żeby dali jeść i wypuścili z kojca na spacer. Czasami patrzyłem jak te inne psy i suki bawią się z Dużą. A to biegają za piłeczką, a to proszą żeby je głaskała a to się ganiają. Po co to komu. Ja to wolałem pokłócić się przez szczebelki klatki z kolegą z boksu obok. W schronisku takie mieliśmy rozrywki. Co to znaczy „bawić się” i komu to potrzebne? Ale nie, Duża się uparła. Powiedziała, że mam się dostosować i basta.

I nadszedł ten dzień, kiedy Duża wypuściła mnie a ta suka z boksu obok stała przy niej i miała przypiętą smycz. Duża chodziła z nią po wybiegu i jak ta suka nie zwracała na mnie uwagi to ją chwaliła i dawała coś dobrego do jedzenia. No to się wkurzyłem i zacząłem krzyczeć do tej suki, że ja też chcę. Nie reagowała na mnie. Postanowiłem ja obwąchać. Zacząłem oczywiście od zadka. Nie lubiłem poznawać się z innymi psami bo zawsze obrywałem. Ale ta suka nic mi nie zrobiła. Duża powiedziała: - Grzeczne pieski - i obojgu dała smaczki. Potem puściła sukę ze smyczy. Ona zaczęła mnie wąchać, ale ja nie chciałem żeby to robiła. Krzyczałem, żeby nie podchodziła. Więc sobie poszła. To mi się przykro zrobiło, bo w sumie chyba niepotrzebnie tak na nią krzyczałem. Zacząłem za nią chodzić i w końcu pozwoliłem się obwąchać. I dostałem smaczek. Suka przestała się mną interesować i bawiła się z panią. A ja się przyglądałem. Nie rozumiałem dlaczego ona się tak cieszy. No ok , Duża nas nie bije, karmi, sprząta, daje smaczki, wypuszcza na spacerki, ale żeby od razu ją za to kochać? A jak jej się zmieni i zacznie nas bić?

Na drugi dzień też biegałem z suką. Ale potem znowu zostawałem sam na wybiegu a sukę duża zamykała w kojcu. Pewnego dnia dowiedziałem się czemu. Ta suka potrafi wspinać się na siatkę i chodzi na spacery. Duża wtedy się denerwuje. Ale jak suka wracała to nigdy na nią nie nakrzyczała. Dziwne nie? Tylko potem jej gadała, że nie wolno jej uciekać bo może jej stać się coś złego. Dzisiaj nie zostawia jej samej na wybiegu. Suka chodzi na spacery poza wybieg na smyczy i wychodzi rano i wieczorem na siku. Ale o tym innym razem. W każdym razie tak poznałem Kiarę, która jest w azylu prawie tyle samo czasu co ja. Chociaż Duża mówi, że jest adopcyjna i nie wie czemu nikt jej nie chce.

Bo co innego ja. Mówi na mnie, że ze mnie niezły gagatek jest. A ja zupełnie nie wiem o co jej chodzi. Że każdy nowy musi znać swoje miejsce to wiadomo. Bo ja już wiem, co to stado. Duża mówi, że u nas wszyscy mają takie same prawa ale u nas w stadzie to ja jestem najważniejszy. No dobra, jest jeszcze Bond. Ale on tylko tak groźnie wygląda. Nie raz mu powiedziałem do słuchu. On jest taki gruby, że mnie nie może dogonić, więc co mi może zrobić? Poza tym, szybko zapomina. No ale każdy nowy to musi wiedzieć, że ja tu jestem najważniejszy.

Bo u nas to psy przychodzą i odchodzą, i tak stale. Duża mówi, że ja to jestem już rezydentem. Bo nie może mnie skazywać na kolejne stresy związane z przeprowadzką i nowymi ludźmi. Bo ja dalej nie bardzo lubię ludzi. Nie ufam im. Ale tych co do nas przyjeżdżają już nie gryzę. Duża mi zabroniła. Powiedziała, że jestem mądry i powinienem zrozumieć, że nie wolno gryźć. I  że już nikt mnie tu nie skrzywdzi, więc nie muszę nikogo atakować. I ja zrozumiałem. Czy to oznacza, że naprawdę jestem mądry?

 

 

 

Oswajanie wroga komentarze opinie

  • gość 2017-12-03 21:09:29

    Nie ćpaj tyle człowieku!

  • gość 2017-12-03 21:10:15

    Następny co to się z psem na rozumy pozamieniał.

  • Psiolubny - niezalogowany 2017-12-04 11:08:19

    Lepiej mieć psi rozum gościu niż żadnego :) Nie interesuje Cię to - po co czytasz.

  • Gość - niezalogowany 2017-12-04 19:11:50

    Bardzo ciekawie napisane :)

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ciechanowinaczej.pl